• Tatry Wysokie
  • Tatry Zachodnie
  • Tatry Słowackie

Znad Morskiego Oka przez Szpiglasową Przełęcz do Piątki. Relacja

Kategoria: Ogólne

Pierwszym busem z Zakopanego udajemy się do Palenicy Białczańskiej. Kierowca to zapewne myśliciel czy filozof, cały czas prowadzi jedną ręką, drugą podpiera brodę i tak wiezie nas po górskiej dróżce niczym posąg zamarły w zadumie… Małgosia pyta czy na jedną z łatwiejszych tras, wszak tzw. „Ceprostrada” nie otrzymała zbyt wielu gwiazdek w skali trudności, trzeba wyruszać tak wcześnie. Moim zdaniem warto. Choćby z uwagi na zmienną pogodę w górach i popołudniowe burze konwekcyjne, które potrafią nawet z łatwego szlaku uczynić spore wyzwanie…

W Palenicy Białczańskiej meldujemy się zaraz po otwarciu kas TPN. Swoją drogą widząc stan niektórych szlaków, ich oznakowania, elementów zabezpieczających zastanawiam na co właściwie wydawane są uzbierane w ten sposób fundusze.
Krótka sesja zdjęciowa przy Wodogrzmotach Mickiewicza i podążamy dalej „najnudniejszym” szlakiem w Tatrach ;) Nabierając wysokości zdejmujemy kolejne warstwy cebulki z ubrań. Kolejny postój i „obowiązkowe” zdjęcia robimy przy Morskim Oku. Pogoda wyjątkowo nam sprzyja, zachmurzenie pojawia się miejscami na wysokości Mnicha. Widok jak zwykle nie do opisania. Nie możemy pozwolić sobie na nieskończone podziwianie rozciągającej się przed nami panoramy Tatr. Szlaki górskie wymuszają nieustanne kontrolowanie czasu. Cofamy się w stronę starego schroniska i wkraczamy na szlak do Szpiglasowej Przełęczy. Pogoda dalej wybitnie nam dopisuje. Wznosząc się stopniowo widzimy Morskie Oko w całej okazałości. Jakiekolwiek aparaty nie oddadzą wrażenia z widoku szmaragdowej toni oraz fal muskających powierzchnię tafli. Trudy nabierania wysokości wynagradza nam niesamowita sceneria – Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami ukazują swoje oblicze… Rewelacja, warto wejść na ten szlak choćby dla tego widoku! Mimo trudu, wszak każdy kilogram w plecaku waży z każdym pokonanym kamiennym stopniem coraz więcej, Małgorzata radzi sobie świetnie! Cieszę się że to właśnie z Nią mogę dzielić znoje wędrówki. Co jakiś czas mijamy pary „plastikowych turystów” głośno wypominające sobie wybór szlaku, jakby zaskoczeniem była dla nich konieczność pokonywania wysokości w górach. A może to wysokość i trud związany z jej osiąganiem powoduje, że właśnie w górach opada maska sztucznej grzeczności i możemy poznać własne, prawdziwe oblicze…

Mijamy Dolinę za Mnichem, gdzie przez chwilę obserwowaliśmy jaskrawo ubranych adeptów wspinaczki. Przy okazji „odkryliśmy” kolejny punkt do zwiedzenia – Wrota Chałubińskiego. Tym razem musimy iść prosto do Przełęczy, żeby zaklepać miejsce na dwie karimaty w Schronisku w Dolinie Pięciu Stawów. Niedługo potem siadamy na szczycie Szpiglasowej Przełęczy. W taką pogodę tłok na szlaku to nic dziwnego. Szkoda tylko, że zwykle wiąże się to także z korkami na trudniejszych odcinkach. Grupka przerażonych łańcuchami pań skutecznie zablokowała możliwość zejścia na parę minut… Nic nie szkodzi, dzięki temu możemy jeszcze chwilę delektować się panoramą od strony Rysów, jak i podziwiać monumentalną grań Orlej Perci wraz z naszym kolejnym celem wyprawy - najwyższym szczytem położonym w Polsce Kozim Wierchem. Orla Perć nie daje o sobie zapomnieć Toprowcom. Co chwilę słyszymy silnik powracającego śmigłowca ratunkowego zawisającego w rejonie grani Granatów. Zejście po łańcuchach w kierunku Piątki nie sprawia Małgorzacie żadnych trudności. W końcu byliśmy już zahartowani po wizycie na Zawracie w drodze na przyciągającą turystów, jak i pioruny Świnicę. Pogoda była dla nas niesamowicie łaskawa. Przez cała drogę nie spadła na nas ani kropla deszczu, siwe chmurki znad Rysów rozpłynęły się… Droga w dół do schroniska w Dolinie to już tylko formalność, aczkolwiek w górach zawsze trzeba uważać na każdym kroku. Czasem brak ostrożności może sprawić, iż upragnioną wyprawę zakończymy już na pierwszym… W drodze w dół rozpościera się przed nami obraz Doliny Pięciu Stawów, na pierwszym planie Wielki Staw. Nie sposób nie zatrzymać się i nie zrobić kilku fotek.

Mijając podnóże Koziego Wierchu docieramy do schroniska. Czas na gorącą herbatę i zasłużony odpoczynek. Na następny dzień będziemy w kolejnej dolinie…

Relacje z wyprawy ndaesłał Waldemar


Dodał: Marcin Ignatowicz
2016-06-17 01:00
Wyświetlenia: 484

Ostatnie komentarze

Ostrzeżenia