• Tatry Wysokie
  • Tatry Zachodnie
  • Tatry Słowackie

Widmo Brockenu - niesamowite zjawisko w górach

Kategoria: Ogólne

Widmo Brockenu

Czasem rankiem albo późnym popołudniem, nawet w bezchmurną pogodę kotły wypełniają się chmurami, dzięki czemu można ujrzeć ciekawe efekty optyczne. Jeżeli oświetlone bocznym światłem chmury znajdą się poniżej wysokości gór możemy zaobserwować zjawisko zwane widmem Brockenu. Jeżeli staniemy na krawędzi pomiędzy słońcem a chmurą – nasz cień pojawi się na leżącej poniżej chmurze, a wokół naszej głowy lub sylwetki pojawi się gloria – tęczowy nimb. Kolorowa aureola powstaje wskutek załamywania się promieni słonecznych na kropelkach wody.
Jest to jeden z najatrakcyjniejszych motywów, który zawsze wzbudza na zdjęciach uznanie, ale ze względu na rzadkość występowania i prędkość jego przemijania znalezienie dobrych zdjęć z tym motywem nie jest proste. Zjawisko popularne jesienią, latem występuje prawie wyłącznie w wysokich górach, gdzie kondensacja chmur poniżej stromych grani jest nasilona.
Nazwa wywodzi się od szczytu Brocken w górach Harz w Niemczech, gdzie, jak podają źródła, zjawisko zaobserwowano po raz pierwszy

Klątwa

Miłośnicy teorii spiskowych i zjawisk paranormalnych lubią wierzyć, że zobaczenie widma Brockenu ma rzucić na obserwatora klątwę – nieuniknioną śmierć w górach. Przesąd został wymyślony przez jednego z najwybitniejszych taterników okresu międzywojennego, krytyka i publicystę Jana Alfreda Szczepańskiego, a spopularyzowany później przez rzesze turystów, którzy widmo ujrzeli. Oczywiście żadne badania na temat wpływu widma Brockenu na śmiertelność w górach nie zostały przeprowadzone, ale może warto by było kiedyś je zrobić? Jest pole do popisu dla studentów geografii ;-)
Odczarowanie klątwy ma nastąpić dopiero po trzecim kolejnym ujrzeniu widma. A nawet lepiej! Podobno śmiałek, któremu przydarzy się to szczęście będzie mógł czuć się w górach bezpieczniej i pewnie po wsze czasy. I znów nasuwa się pytanie, czy zdarzyło się by ktoś, kto widział widmo po trzykroć umarł w górach?
No i co z tymi, którzy widzieli więcej niż trzy razy?

Moje widma Brockenu

Ostatnie pytanie z poprzedniego akapitu nie jest bezsensowne, a dla mnie szczególnie ważne, bo zaliczam się do tej grupy szczęśliwców, którzy widzieli widmo więcej niż 3 razy. Mnie ta sztuka udała się, w zależności od tego jak liczyć od 18 do nawet kilkudziesięciu razy. Jeśli liczyć ilość dni i miejsc to wyjdzie ok 20-25 razy, bo np. będąc w 2009 r. na Śnieżce widziałem widmo Brockenu 2 razy – wchodząc i schodząc, ale liczę to jako jeden raz. Natomiast licząc ile razy widmo pojawiło się i znikło na przelatujących poniżej gór chmurach, to liczba może dobić nawet do kilkudziesięciu. Np. w Alpach w rejonie Col du Galibier widmo pojawiało się i znikało przez ok. 40 minut, więc można powiedzieć, że tylko wtedy widziałem je kilkanaście razy.
Jako, że miałem ze sobą zawsze aparat, to wszystkie 18 glorii mam na fotografiach.

Alpy 12.08.2014

W okolicach Arolla w szwajcarskich Alpach Walijskich, Brockena ujrzałem dość niespodziewanie, a był najbardziej efektownym ze wszystkich, które sfotografowałem dotychczas.

Najbardziej efektowny z moich wszystkich Brockenów.

Tatry 10.11.2014

W Tatrach widmo Brockenu to zjawisko dość powszechnie spotykane, ale i tak zawsze sprawia radość. W listopadzie 2014 r. podczas 2 dni oglądałem je wielokrotnie. Wszystkie spotkałem na szczycie Szpiglasowego Wierchu i w jego okolicach.

Na Szpiglasowym Wierchu zaobserwowałem chyba najwyraźniejszego i najmocniejszego Brockena.

Tatry 11.11.2014

Dzień później podczas wspinaczki łatwą granią w kierunku Wyżniego Liptowskiego Kostura słońce znów zaświeciło mi w plecy kładąc cień na ścianie chmur.

Brocken na grani między Szpiglasowym Wierchem, a Wyżnim Liptowskim Kosturem.

Tatry 11.11.2014

Tego samego dnia na Szpiglasowym Wierchu ponownie oglądałem Brockena. Widok bardzo podobny do tego z dnia poprzedniego, ale pstryknięty o wcześniejszej godzinie.

Szpiglasowy Wierch

Alpy 15.08.2012

Gdy weszliśmy na jeden z bezimiennych szczytów o wysokości ok 2800 m n.p.m. w rejonie Col du Galibier w Alpach Delfinackich, było bezchmurnie i właśnie wschodziło słońce. Po około pół godzinie cała dolina wypełniła się chmurami i przez blisko 40 minut można było obserwować zjawisko widma Brockenu.

Col du Galibier. W tle całe Pasmo Ecrins z Barre des Ecrins i La Meje.
Col du Galibier
Widmo pojawiało się i znikało i tak kilkanaście razy.

Alpy 17.08.2012

Podczas pobytu na Aiguilles d’Arves, pogoda przez cały dzień była pełna zmian. Dużo słońca ale i bardzo dużo chmur spowodowało, że widmo Brockenu obserwowałem przez ponad 1,5 godziny niemal bez przerwy. W pewnym momencie przestałem nawet zwracać na to uwagę, bo stało się to nieodłączną częścią pejzażu tego miejsca.

Aiguilles d’Arves
Aiguilles d’Arves
Aiguilles d’Arves

Tatry 18.08.2008

W Tatrach podczas przemierzania Orlej Perci po raz pierwszy w życiu zaobserwowałem zjawisko, o którym dotychczas wiedziałem tylko z książek i zdjęć.

Orla Perć, okolice Małego Koziego Wierchu

Tatry 19.08.2008

Już następnego dnia, znów na Orlej Perci zobaczyłem widmo Brockenu po raz drugi i to od razu dwukrotnie.

Okolice Pościeli Jasińskiego

Karkonosze 02.12.2013

Podczas niedawnego wypadu w Karkonosze zaobserwowałem widmo Brockenu tylko przez moment, a że warunki były bardzo zmienne, zanim zrobiłem zdjęcie, zdążyło mi prawie uciec, więc na fotografii jest tylko częściowo.

Śnieżka

Karkonosze 20.02.2010

Nagły przypływ mgieł na Śnieżce przyczynił się do kolejnego, dość słabo widocznego, widma Brockenu do kolekcji.

Śnieżka

Karkonosze 30.10.2009

Tego dnia udało mi się zobaczyć mamidło górskie dwukrotnie. Najpierw wchodząc na Śnieżkę ujrzałem glorię na chmurach wypełniających Kocioł Łomniczki, a następnie po ok 2 godzinach, już przy zejściu, na chmurach okrywających Czarny Grzbiet.

Śnieżka
Widok z Drogi Jubileuszowej

Tatry 05.12.2014

W grudniu 2014 r. pobiłem wszelkie swoje rekordy dotyczące oglądanych Brockenów. Podczas tego miesiąca udało mi się sfotografować rzadkie zjawisko aż 7 razy (!). 5 razy w Tatrach i dwa w Karkonoszach.

5 grudnia po poranku na Granatach przeszedłem się jeszcze na Pośrednią Turnię – skalny szczycik pomiędzy Przełęczą Liliowe, a Świnicą. Mimo bezchmurnego nieba i świecącego słońca w pewnym momencie nagle w dolinach zaczęły kłębić się chmury i przez około 25 minut mogłem oglądać Widmo Brockenu. Poza mną nie było tu już nikogo, więc cały spektakl obejrzałem sam.

Zamglona Świnica i gloria wokół mojej głowy.
Mimo niewielkiej ilości chmur zjawisko wciąż jest dobrze widoczne.

Tatry 07.12.2014

Zwykłe Brockeny stają się powoli ograne, więc natura pozwoliła mi wskoczyć na wyższy level w tym temacie: na początku grudnia byłem świadkiem jednego z najbardziej niezwykłych zjawisk jakie obserwowałem dotąd w górach – udało mi się dwukrotnie sfotografować, tej samej nocy, ale w 2 różnych miejscach i sytuacjach, NOCNE WIDMO BROCKENU. Tego dnia Wyszedłem ze schroniska nocą z zamiarem fotografowania przy bezchmurnym niebie, bo takie było kiedy wyruszałem ok godziny 4. Jednak w momencie kiedy dochodziłem na Suchą Przełęcz chmury leżące nisko w dolinach podeszły aż po główną grań Tatr, ale nie zasłoniły tarczy księżyca w pełni, która wciąż nieźle oświetlała okolicę. Wtedy odwróciłem się i je zobaczyłem.

Wyższy level oglądania Brockenów.

Tatry 07.12.2014

Jeszcze tej samej nocy udało mi się obejrzeć kolejnego nocnego Brockena! Około 40 minut później, kiedy we mgle doszedłem na szczyt Beskidu mgły ponownie spłynęły w doliny i na około minutę odsłonił się krajobraz. Zdążyłem zrobić tylko jedną fotografię, ale doskonale widać na niej charakterystyczny krąg wokół mego cienia.

Cień Beskidu

Tatry 09.12.2014

Podczas grudniowego wypadu w Tatry oglądałem widmo co dwa dni, tak więc kolejne dwa obejrzałem kiedy szedłem główną granią Tatr Zachodnich. Większość trasy między Wołowcem a Trzydniowiańskim Wierchem przeszedłem we mgle. Ta jednak kilkakrotnie ustąpiła pozwalając oglądać Widomo Brockenu – na zdjęciu poniżej tuż przy Niskiej Przełęczy.

Okolice Niskiej Przełęczy i ściana Jarząbczego Wierchu.

Tatry 09.12.2014

Po pokonaniu w zmiennych warunkach wyczerpującego podejścia na Jarząbczy Wierch ujrzałem kolejnego Brockena – dokładnie z wierzchołka. Ogromne morze chmur zalewające świat aż po horyzont zrobiło na mnie wrażenie.

Wobec wzrastającego zamglenia ten Brocken był trochę mniej efektowny.

Karkonosze 27.12.2014

Podczas pięknego wschodu słońca na Śnieżce znów zaczęło się chmurzyć od północnego zachodu. To dość często spotykane zjawisko, więc przy okazji nisko świecącego słońca jest szansa na zobaczenie glorii. I tak też było tym razem.

Rok wcześniej w tym samym miejscu też sfotografowałem widmo Brockenu – jest na zdjęciu z 02.12.2013 r.

Karkonosze 30.12.2014

Kiedy wydawało mi się, że zakończę rok bez kolejnego Brockena, natura zafundowała mi popis swoich możliwości jakiego dawno nie widziałem. Dzień przed sylwestrem miałem przyjemność doświadczyć jednego z najpiękniejszych karkonoskich poranków; porównywalny do tego z 02.12 2013. Pobudka o 2:30, potem czterogodzinny nocny marsz w chmurach, śniegu i 15-sto stopniowym mrozie. Na Wielkim Szyszaku oczekiwanie w wietrze i zamarzających mgłach.
Ale kiedy nagle niebo się rozstąpiło zalewając Karkonosze złotym światłem pierwszych promieni, odebrałem nagrodę najwspanialszą z możliwych. Na płaskim terenie sfotografowałem pięknego Brockena, który uważam, za najładniejszy w swojej kolekcji.

Cała scena, kolorystyka i ogólne warunki stawiają tego Brockena na 1 miejscu wśród wszystkich, które do tej pory widziałem.

Źródło: Karol Nienartowicz - Mountain Photographer


Dodał: Justyna Duszyńska
2018-08-20 11:00
Wyświetlenia: 7100

Ostatnie komentarze

Ostrzeżenia