• Tatry Wysokie
  • Tatry Zachodnie
  • Tatry Słowackie

Polskie Tatry: Szlaki dla zaawansowanych, czyli idziemy na łańcuchy!

Kategoria: Ogólne

Są takie szlaki w Tatrach, gdzie na początek naszych tatrzańskich wypraw nie powinniśmy się zapędzać. Dopiero gdy zdobędziemy te łatwiejsze szczyty możemy pomyśleć o tych miejscach, gdzie czają się… łańcuchy i inne sztuczne ułatwienia. Muszę przyznać, że mnie na początku mojej przygody z górami myśl o owych mistycznych łańcuchach trochę przerażała, trochę ekscytowała. Teraz natomiast szlaki te są zdecydowanie moimi ulubionymi – bo i można się trochę nagimnastykować i na pewno nie jest monotonnie.

Poniżej kilka propozycji ciekawych szlaków z łańcuchami w polskich Tatrach. Założenie jest takie: sporo szlaków mamy już za sobą: zarówno tych najprostszych, jak i tych nieco trudniejszych, ale jeszcze bez sztucznych ułatwień (jak Kozi Wierch czy Krzyżne).

Gdzie zatem zacząć naszą przygodę z łańcuchami?


Szpiglasowy Wierch od Doliny Pięciu Stawów


Przebieg szlaku: Palenica – Dolina Pięciu Stawów – Szpiglasowy Wierch

Długość szlaku (w jedną stronę): 11,3 km

Czas przejścia (w jedną stronę): ok. 5 godzin

Jeden prostszych szlaków z łańcuchami w polskich Tatrach, a jednocześnie niezwykle malowniczy i wcale nienudny. Ze schroniska w Dolinie Pięciu Stawów idziemy niebieskim szlakiem wzdłuż brzegu Wielkiego Stawu aż do rozwidlenia z żółtym szlakiem z drogowskazem na Szpiglas. Stopniowo zaczynamy nabierać wysokości. Szlak jest tu prosty, choć chwilami męczący. W końcu dochodzimy do łańcuchów, które przy skupieniu okazują się w większości niezbyt trudne. Utrudnieniem, zwłaszcza dla rozpoczynających swoją przygodę z łańcuchami, może być w niektórych momentach tylko brak wystarczającej ilości miejsca na postawienie stopy. Odcinków z łańcuchami nie ma tu jednak zbyt dużo – byłam wręcz zaskoczona, że to już koniec tych całych łańcuchów… Niemniej, są też momenty, kiedy można się trochę powspinać po skałkach, co też może być ciekawym doświadczeniem. Wraz z dojściem na Szpiglasową Przełęcz kończą się wszystkie trudności. Warto zrobić tu sobie też odpoczynek na podziwianie pięknych widoków na Orlą Perć i Pięć Stawów. Wejście stąd na wierzchołek to już czysta formalność. Szlak jest znacznie łatwiejszy niż wcześniej, choć momentami bywa przepaściście. Panoramiczne widoki ze szczytu na polskie i słowackie szczyty są idealną nagrodą za pokonanie pierwszych tatrzańskich łańcuchów ;).

Wracać możemy tą samą drogą albo znacznie łatwiejszym i pozbawionym sztucznych zabezpieczeń szlakiem do Morskiego Oka.




Giewont


Przebieg szlaku: Kuźnice – Hala Kondratowa – Kondracka Przełęcz – Giewont

Długość szlaku (w jedną stronę): 5,8 km

Czas przejścia (w jedną stronę): ok. 3-3,5 godziny

Giewontu nie trzeba nikomu przedstawiać. Góra ta często wybierana jest jako jeden z pierwszych celów nawet przez osoby w ogóle niemające doświadczenia w chodzeniu po górach. A tymczasem owy szczyt taki banalny nie jest. Mnie, w związku z wielką popularnością Giewontu i udającymi się ku niemu tłumami, nigdy na wierzchołek ten nie ciągnęło i trafiłam tam trochę z przypadku, już późnym popołudniem (i na szczęście po oblężeniu przez tłumy), gdy zła pogoda w innej części Tatr odwiodła mnie od wcześniejszych planów. I nie pożałowałam. Widoki z Giewontu zdecydowanie dają radę.

Na Giewont możemy wejść albo od Hali Kondratowej albo od Doliny Małej Łąki. Drugi szlak jest co prawda bardziej widokowy, ale pierwszy wydaje się mniej męczący, przez co dla części osób może być lepszym wyborem. Pamiętajmy tylko, żeby wyjść bardzo rano, aby uniknąć tak częstych kolejek na Giewont ;). Do schroniska w Hali Kondratowej szlak jest prosty i przyjemny. Idąc dalej niebieskim szlakiem do Przełęczy Kondrackiej robi się nieco bardziej wymagająco i zmęczenie może dać się we znaki. Z Przełęczy jeszcze przez moment idziemy prostą ścieżką, a dopiero po chwili pojawia się więcej skałek i w końcu oczekiwane łańcuchy! Szlak jest tu jednokierunkowy, więc nie ma kłopotliwej na innych szlakach kwestii mijania się z osobami z naprzeciwka. Jednocześnie jednak ludzi często jest tu podobno (podobno… bo ja jednak tego uniknęłam ;)) tak dużo, że i tak swoje odczekamy przed wejściem na łańcuchy. Odcinki z łańcuchami nie są tu w sumie zbyt długie, ale mocno wyślizgane skały w kilku miejscach nie ułatwiają. Po krótkiej wspinaczce jesteśmy na szczycie, gdzie czekają na nas piękne widoki na granie Tatr Zachodnich i Wysokich. Z Giewontu schodzimy innym szlakiem (zejściowym), gdzie znowu czekają na nas całkiem fajne, choć chwilami dla niektórych dość wymagające łańcuchy.




Świnica od Hali Gąsienicowej


Przebieg szlaku:
Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Świnicka Przełęcz – Świnica

Długość szlaku (w jedną stronę): 8,7 km

Czas przejścia (w jedną stronę): ok. 5 godzin

Kolejny tatrzański klasyk, na szczęście wzbudzający większy respekt i przyciągający nieco mniej nieprzygotowanych turystów niż Giewont. I słusznie: podejście na Świnicę dla laików nie jest. Acz zdecydowanie jest warte wysiłku. Idąc na Świnicę po raz pierwszy dobrze zdecydować się na wejście z Hali Gąsienicowej przez Świnicką Przełęcz (i to podejście opisuję w tym miejscu). Mając więcej doświadczenia możemy rozważyć jeszcze ciekawsze, acz trudniejsze wejście od przełęczy Zawrat.

Odcinek szlaku do Hali Gąsienicowej jest znany właściwie wszystkim Tatromaniakom i nie wymaga specjalnego opisu. Stąd ruszamy czarnym szlakiem w kierunku urokliwego Zielonego Stawu. Dopiero za nim zaczyna się robić męcząco. Idąc do Świnickiej Przełęczy musimy pokonać sporo mało komfortowych kamiennych schodków. Na Przełęczy warto zrobić sobie chwilę przerwy, bo dopiero od tego miejsca zaczynamy prawdziwą zabawę. Przerwa będzie o tyle przyjemna, że widoki stąd są już wyborne. Idąc dalej na Świnicę najpierw czekają na nas kolejne kamienie i skałki, a dopiero po chwili dotrzemy do pierwszych łańcuchów. Te nie są jeszcze specjalnie trudne, acz przepaści z boku trudno nie zauważyć. Kolejne są już znacznie bardziej wymagające, a żleb, przez który przechodzimy jest niezbyt przyjazny i wymaga koncentracji. Potem jest już znów lepiej, a następne łańcuchy pomagają we wspinaczce po skałach. Na ostatnim odcinku trzeba się naprawdę porządnie wspiąć. Aż w końcu osiągamy upragniony szczyt i świetne widoki na znajdujące się pod nami zielone stawy.




Zawrat od Hali Gąsienicowej


Przebieg szlaku:
Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Zmarzły Staw – Zawrat

Długość szlaku (w jedną stronę): 8,8 km

Czas przejścia (w jedną stronę): ok. 4-4,5 godziny

Jeden z ciekawszych szlaków z łańcuchami. Tu jest ich już naprawdę dużo, dlatego szlak ten polecam zostawić sobie na deser, po przejściu tych wypisanych wcześniej. Mimo że nie zdobywamy tu szczytu, a przełęcz, i tak widoki są stąd na tyle piękne, że warto i dla nich, i dla drogi samej w sobie udać się w to miejsce.

Najpierw należy dojść do jednego z najpiękniejszych tatrzańskich stawów, czyli Czarnego Stawu Gąsienicowego. Stąd idziemy niebieskim szlakiem w kierunku przełęczy. Najpierw szlak biegnie po kamieniach i skałkach, stopniowo coraz bardziej pod górę, ale bez specjalnych utrudnień. Aż do Zmarzłego Stawu szlak jest więc zdecydowanie do przejścia. Dopiero po pewnym czasie skałek robi się więcej, aż w końcu pokazują się pierwsze łańcuchy. Te nie są najtrudniejsze, choć znajdujące się tuż za nimi klamry dodają troszkę adrenaliny. Po chwili jednak łańcuchy stają się ciekawsze. Momentami, zwłaszcza jeśli nie jest się zbyt wysoką osobą, trzeba się trochę nakombinować, żeby wdrapać się sensownie na kolejne skałki. Mam wrażenie, że stopniowo robi się coraz trudniej, ale w żadnym momencie nie jest to zadanie niewykonalne, żeby na Zawrat wejść. Dla mnie najtrudniejszy okazuje się jeden z końcowych fragmentów z prawie pionową skałą, kiedy to nawet przy pomocy łańcucha mam problem z podciągnięciem się i ten mały fragment decyduję się wspiąć po o dziwo wygodniejszych skałkach obok łańcucha. Za chwilę jednak znów wszystko staje się proste. Żegnamy ostatnie widoki na Czarny i Zmarzły Staw i witamy nowe, równie piękne na Dolinę Pięciu Stawów.

Stąd polecam wrócić już prostym szlakiem w kierunku Pięciu Stawów… no chyba że macie ochotę przetestować wspomniany chwilę wcześniej szlak na Świnicę z Zawratu albo… czujecie, że jesteście już gotowi na Orlą Perć :D.


Tekst i zdjęcia: Paulina Z pamiętnika podróżoholika.

zpamietnikapodrozoholika.com



Dodał: Marcin Ignatowicz
2017-10-04 17:32
Wyświetlenia: 14483

Ostatnie komentarze

Ostrzeżenia