• Tatry Wysokie
  • Tatry Zachodnie
  • Tatry Słowackie

Spadł z Orlej Perci i przeżył bardzo groźny upadek. Nagrał film ku przestrodze

Kategoria: Filmy

Jeden z turystów nagrał film zaraz po groźnym upadku z Orlej Perci. Polecamy dla osób o mocniejszych nerwach. Mimo wszystko nagranie daje sporo do myślenia. Poniżej możecie zobaczyć wspomniany film oraz opis całego zdarzenia, który przygotował Marek Bożek z blogu Słowo na szczycie.


Opis zdarzenia (pisownia oryginalna)

Film przedstawia nagranie zaraz po upadku z Orlej Perci na odcinku Zawrat-Kozi Wierch. (Na filmie nie znajduje się moja osoba (Marek). Autor filmu wyraził zgodę na publikację, link na końcu opisu)

Długo się zastanawiałem czy umieścić ten film tego Pana na blogu. Jednym z moich celów było także przekazanie informacji jak bezpiecznie chodzić po górach. Do tej pory nie miałem okazji jeszcze takiego odcinka nagrać.
Wiele osób pytało się mnie czy mogą iść w góry podobnie jak ja przez Suche Czuby z Kopy Kondrackiej. Kiedy pytałem się jakie te osoby miały doświadczenie w zimie okazywało się, że żadne. Proponując, że Morskie Oko jest bardzo ładne i o wiele bezpieczniejsze na szczęście nie wychodzili w wysokie partie gór.

Kiedy byłem po pierwszym śniegu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, szedłem kawałek trasą na Morskie Oko, po drodze mijałem kilka osób bez raków ciągle się ślizgających na mokrym śniegu. Kiedy pytałem gdzie mają raki i gdzie idą z uśmiechem mówili, że nad Morskie Oko, a nie wiedzieli, że muszą wziąć raki, bo w dolinach śniegu nie było... Niestety postanowili iść dalej. Raczej doszli szczeliwie, bo TOPR tego dnia milczał.
Często na grupach górskich możemy spotkać dwie skrajności. Jednych co odradzają iść w zimie nad Morskie Oko, bo nawet tam jest niebezpiecznie a u innych możemy czytać, że byli pierwszy raz w zimie i wchodzili na Kościelec, Rysy i nic im się nie stało - no to Chwała Bogu. Tym razem komuś mogło się udać, ale nie zawsze się udaje...

Dlatego postanowiłem umieścić ten film ku przestrodze. Ten Pan miał wielkie szczęście i o samym wypadku pisze tak:

"Miałem szczęście graniczące z cudem chyba. Siły odpadły i pozostało grawitacji zrobić resztę. Skuliłem się i obijając się w dół jakieś 30 metrów wylądowałem na zmarzniętym śniegu. Nos to najbardziej widoczna oznaka upadku, wszystkie organy poobijane i całe ciało w siniakach. Adrenalinę trzeba było wykorzystać więc się doczołgałem do najbliższego szlaku, po drodze znajdując zawartości plecaka i kamerę. Prawdę mówiąc nie pamiętam tego nagrania, ale pamiętam, że pozostając tam gdzie wylądowałem, to nawet ten śnieg by mi nie pomógł, musiałem się ruszyć...do końca będę pamiętał i czuł jak się walczyło o każdy oddech i każdy krok, bo klatka piersiowa była mocno poobijana.Jedno jest pewne, od tamtej pory rozważniej stawiam kroki."

Myślę, że do tęgo filmiku i opisu, nie potrzeba więcej komentarza. Każdy sam powinien sobie przemyśleć i wyciągnąć lekcje. Zbliża się czas świąteczno-sylwestrowy, kiedy do Zakopanego będą przyjeżdżać masy ludzi. i pewnie będą chcieli wychodzić w góry. Pomyślmy dobrze kilka razy gdzie idziemy, w jakich warunkach i z jakim sprzętem, by uniknąć wielu nieszczęść. Nie będę pisał teraz ABC jak bezpiecznie chodzić po górach o jest mnóstwo filmów np z Akademii TOPR czy blogów, które o tym mówią wystarczy GOOGLE.PL. Po prostu przed każdym wyjściem poczytajmy, przemyślmy i sprawdźmy warunki.

Ps. Film może wywołać tradycyjną falę hejtu, "gdzie sprzęt, raki, czekan itd." Proszę sobie darować takie komentarze, autor filmu był dobrze przygotowany i miał sporę doświadczenie górskie nie tylko w Tatrach. Cieszmy się, że żyje i miał odwagę opublikować ten film, by może innym przemówić do rozumu, że góry to "bułka z masłem".
Ps2. Na filmie nie znajduję się moja osoba (Marek Bożek).


Autor nagrania: KJ Duka.

Opis przygotował: Słowo na szczycie




Dodał: Marcin Ignatowicz
2017-12-05 22:06
Wyświetlenia: 23016

Ostatnie komentarze

Ostrzeżenia