• Tatry Wysokie
  • Tatry Zachodnie
  • Tatry Słowackie

Rowerem przez Tatry

Kategoria: Ogólne

„Jadę swawolnie z góry na rowerze. Jestem podniecony – czuję się jak zwierzę. Z boku towarzysz raźno pedałuje – bieg zredukował, siły nie żałuje! Patrzę, na łące pasą się jałówki – jędrne jałówki na zboczu Gubałówki” – słyszało się przed laty w kawałku „Rowery dwa”. Faktycznie, choć w Tatrach tras rowerowych jak na lekarstwo i niekiedy kąt ich nachylenia wielu osobom uniemożliwia jazdę, przejażdżka na jednośladach o napędzie mięśniowym to doskonała forma rozrywki, urozmaicenie pobytu w najwyższych polskich górach.

Dlaczego tak zachęcam do wyjścia na rower? Otóż, rowerzyści tak jak biegacze mogą trochę inaczej rozkoszować się pięknem Tatr. Z jakiego powodu „inaczej”? Duży wysiłek fizyczny i szybko zmieniający się krajobraz sprawia, że wielu dostrzegając w oddali choćby dostojnego „Śpiącego Rycerza” lub szczególnie we wrześniu Czerwone Wierchy, odczuwa wręcz euforię, coś równie szalonego, co i niewytłumaczalnego. Bo jak to? Czemu ja się cieszę jak gówniarz, jak tatrzański nowicjusz? Cały się też spociłem (dobrze, że chociaż komary nie gryzą, w końcu jadę dość szybko). No właśnie, tego nie da się wytłumaczyć. Uwierzcie. Podobnie jest w innych górach. Ja sam doznałem czegoś podobnego w Pieninach, biegając przy Dunajcu. Ach, jak przyjemnie było w połowie tej eskapady zanurzyć głowę w lodowatej, wartko, wartko płynącej wodzie. Niemniej jednak w Tatrach przeżywa się TO o wiele mocniej, w końcu jesteśmy w jedynych w Polsce tak naprawdę (nie uchybiając w żadnym wypadku Bieszczadom, Beskidom, Sudetom czy nawet Górom Świętokrzyskim) górach w pełnym tego słowa znaczeniu.

Odpuśćmy sobie to bieganie. Chciałbym zaproponować Wam pewną wycieczkę rowerową. Startujemy z Gubałówki. Kierujemy się na zachód – następny przystanek Kościelisko. Jadąc wcześniej wspomnianym wzgórzem, świetnie prezentuje się centralna część polskich Tatr. Niby tę panoramę mamy na co dzień, niby nudne, ale jaka radocha jak pedałujemy, a w oddali puszczają do nas oczko Giewont, Krokiew, Kasprowy Wierch i Czerwone Wierchy!

Tuż przed Butorowym Wierchem skręcamy w lewo – w stronę Wyżniej Blachówki. Właściwie to zjeżdżamy do Kościeliska – nic skomplikowanego, a zabawa przednia. Teraz ważnym orientacyjnym punktem jest kościół w centrum wsi, za którym zakręcamy w lewo. a na następnej krzyżówce przy remizie w prawo.

Przez pewien czas podziwiamy zabytkowe góralskie zagrody. Niebawem meldujemy się w przysiółku Roztoka. Dalej nasza droga biegnie w lewo. Przez chwilę będziemy przy Czarnym Dunajcu, po czym przejeżdżamy przez mosteczek nad Kirową Wodą. Niestety zaraz znowu wjedziemy na ruchliwą szosę, ale spokojnie, tylko na momencik – szybko kierujemy się w lewo podrzędną asfaltową drogą. I do Doliny Chochołowskiej!

Wkrótce docieramy na Siwą Polanę. Wita nas Dolina Chochołowska, parking i… szlaban – ale to dla samochodów, my przejedziemy.  Rzecz jasna, kupujemy bilet wstępu do parku.

Cudownie jest przejechać się tą asfaltową drogą za Siwą Polaną. Wkoło nas prześliczna łąka, krasule się śmieją, słoneczko również (choć czasem z tym gorzej).

Asfalt kończy się na Polanie Huciska. Na szczęście droga dalej jest szeroka, co świetnie pomaga w omijaniu pieszych. Niecałe 10 minut później mijamy jaskinie: Zbójecką Dziurę, Rybią i Małą (spójrzmy w prawo), a także Wyżnią Chochołowską Bramę (odwróćmy się w lewo). Nieco później rozdroże. Wybieramy zielony szlak (żółty prowadzi na Iwaniacką Przełęcz, a czarny do Doliny Starorobociańskiej).

Za wspomnianym rozwidleniem niektórzy rowerzyści mają kłopoty z podjazdem. Chociaż trudno jest tylko do Polany Trzydniówki – potem już znacznie łagodniej i lepsza nawierzchnia. Oczywiście nie zbaczamy na czerwony szlak (wjechalibyśmy wtedy na Trzydniowiański Wierch).

W końcu osiągamy cel naszej wyprawy – Polanę Chochołowską. Wypasane są tu owce; tak jak na Polanie Huciska można zjeść oscypek i wypić żętycę. Warto teraz spojrzeć w prawo - ładny widok na Mnichy Chochołowskie. Niestety nie ma już możliwości dojechania do samego schroniska, ogromna szkoda! W tle Grześ, Rakoń i Wołowiec.

Co Wy na taką formę aktywności w Tatrach? Wskoczycie na rower już wkrótce czy raczej najpierw chcecie zaliczyć wszystkie piesze szlaki? Ciekaw jestem Waszych opinii.


Dodał: Hubert Szkatulski
2018-07-18 11:00
Wyświetlenia: 2420

Ostatnie komentarze

  • naTatry.pl

    Ma Pan może zdjęcia?

    Na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem 

     3 minut temu

  • Patryk

    Byłem kilka dni temu i na szlaku pojawiły się nowe zabezpieczenia. Dołożono kilka dodatkowych...

    Na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem 

     10 godzin temu

  • Leszek Sikacki

    Tatry Wysokie są piękne i bardzo popularne wśród turystów, ale to Tatry Zachodnie są kwintesencją...

    Galeria z Tatr Zachodnich. Wędrujemy przez grzbiet Ornaku 

     13 godzin temu

Ostrzeżenia